26.XI.2016 godz 19:30 Don Juan - zwiastun

  W ramach autyzm nie przegap - VI przegląd filmów o autyzmie i zespole Aspergera zapraszamy w dniu 26 listopada 2016 (sobota) o 19:30 DON JUAN

Tytuł: Don Juan

 Reżyseria: Jerzy Śladkowski

 Zdjęcia: Wojciech Staroń
 Produkcja: Szwecja, Finlandia, 2015

 Rosja, Niżny Nowogród. 22-letni wycofany, nieśmiały i nieporadny Oleg to student ekonomii, który ma objawy zespołu Aspergera. Jest niedojrzały społecznie i nie do końca dorósł jeszcze do roli mężczyzny. Za wszelką cenę poszukuje miłości i akceptacji, której nie jest w stanie znaleźć. Choć otacza go wiele osób, które chcą mu pomóc, ich działanie okazuje się bezskuteczne. Dominująca, neurotyczna i histeryczna matka Marina za wszelką cenę chce wyrwać syna z życiowego letargu i różnymi metodami próbuje otworzyć go na świat. Przede wszystkim jednak usiłuje znaleźć mu dziewczynę. Wymyśla niecodzienne terapie, aż w końcu znajduje teatralną grupę przygotowującą kostiumową wersję spektaklu „Don Juan”, w którym Oleg ma zagrać tytułową rolę. Kontrast pomiędzy romantycznym stylem bycia legendarnego francuskiego libertyna a niedostatkami w osobowości Olega okazuje się tak wyraźny i silny, że prowadzona w ten sposób terapia nabiera ironicznego, wręcz satyrycznego wyrazu. Akcja ratowania Olega z życiowej depresji i zrobienia z niego mężczyzny ma jednak pozytywne zakończenie. Pomoc przychodzi nagle i z zupełnie nieoczekiwanej strony. Na horyzoncie pojawia się piękna aktorka Tania, która zmienia nieporadnego studenta nie do poznania. Najskuteczniejszą terapią dla Olega okazuje się jednak udział w filmie – to bycie przed kamerą trwale modyfikuje jego zachowanie i reakcje. Reżyser filmu przyznaje: „Jedyną osobą, która permanentnie starała się wykorzystać obecność kamery na swoją korzyść był Oleg. Rozgryźliśmy go po kilku dniach. Najlepszy materiał kręciliśmy, gdy Oleg głęboko wchodził w to, co działo się z nim lub wokół niego, gdy pozwalałem innym robić z nim rzeczy, które musieli zrobić, na przykład podczas terapii, osobistego treningu, rozmów, kłótni czy flirtu. Pod koniec zdjęć Oleg stał się bardzo oddanym przyjacielem, człowiekiem znacznie dojrzalszym niż był na początku, a być może również znacznie lepszym ode mnie reżyserem filmu dokumentalnego. Co się stało? To proste: my „nauczyliśmy” się czytać jego osobowość, a on „nauczył” się czytać nas samych. Zrozumiałem, że on wcale nie wygłupia się tak bardzo, jak sądziłem”. Reżyser nazwał swój film „dokumentalnym obrazem na poprawę nastroju”.